Strona:PL Constant-Adolf.djvu/54

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
48
Benjamin Constant

jącą jej spokój i szacunek świata; oszukiwać ojca: i poco? aby nie spojrzeć w oczy chwili cierpienia, które, wcześniej lub później, jest nieuniknione! Czyż nie kosztujemy tego cierpienia codzień, cząstkowo, kropla po kropli? Czynię tylko krzywdę Eleonorze; uczucie moje, takie jakiem jest obecnie, nie może jej zadowolić. Poświęcam się dla niej nie mogąc dać jej szczęścia; ja zaś sam żyję tutaj bez celu, bez swobody, niemając jednej chwili wolnej, nie mogąc odetchnąć godziny w spokoju“. Przejęty temi myślami, wszedłem do pokoju Eleonory. Zastałem ją samą. „Zostaję jeszcze pół roku, — rzekłem. — Oznajmia mi pan to bardzo sucho. — Wyznaję, iż lękam się dla nas obojga następstw tej odwłoki. — Zdaje mi się, iż, co się pana tyczy, nie mogą one być zbyt niebezpieczne. — Wiesz dobrze, Eleonoro, że nie myśl o sobie zwykła mnie najbardziej zaprzątać. — Z pewnością też nie szczęście drugich“. Rozmowa stawała się burzliwą. Eleonora odczuła boleśnie moje skrupuły, w chwili gdy powinienem był dzielić jej radość; ja miałem do niej żal za tryumf jaki odniosła. Doszło do gwałtownej sceny. Wybuchnęliśmy wzajemnemi wyrzutami. Eleonora winiła mnie że ją oszukałem; była dla mnie jedynie przelotną zachcianką; odjąłem jej przywiązanie hrabiego; wciągnąłem ją, w oczach świata, w dwuznaczną sytuację, z której całe życie starała się wydobyć. Mnie oburzyło, iż obraca przeciw mnie to, co uczyniłem jedynie przez uległość i przez obawę jej przykrości. Wypomniałem jej przymus, bezczynność w której trawię młodość, despotyzm dławiący całe moje życie. Naraz ujrzałem, iż Eleonora zalewa się łzami; urwałem, zacząłem się cofać, wypierać tego co powiedziałem, tłumaczyć. Uściskaliśmy się; ale pierwszy cios był zadany, pierwsza zapora przebyta. Wymówiliśmy oboje słowa nie do naprawienia; mogliśmy milczeć, ale nie mogliśmy ich zapomnieć. Są rzeczy, których długo się nie mówi, ale, skoro raz padły, powtarza się je bezustanku.
Żyliśmy tak cztery miesiące, w stosunku wymuszonym, czasami serdecznym, nigdy zupełnie swobodnym, czerpiąc zeń niekiedy rozkosz, ale nie znajdując już uroku. Jednakże Eleonory nie oddalało