Strona:PL Constant-Adolf.djvu/39

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
33
Adolf

dzenia; odmalowałem w rozdzierających słowach rozpacz, złowrogie zamiary zbudzone jej okrucieństwem. Cały dzień napróżno czekałem odpowiedzi. Moje niewysłowione męki koiła jedynie myśl, iż nazajutrz pokonam wszystkie trudności aby dotrzeć do Eleonory i mówić z nią. Wieczorem przyniesiono mi kilka słów od niej: ton listu był łagodny. Zdawało mi się, iż spostrzegam w nim odcień żalu i smutku; ale trwała w postanowieniu. Stawiłem się znowuż nazajutrz w jej domu. Wyjechała na wieś; służba nie wiedziała dokąd. Nie było nawet sposobu przesłania jej listu.
Stałem długi czas jak martwy, nie wyobrażając już sobie żadnej możliwości odszukania Eleonory. Sam byłem zdumiony głębią mego cierpienia. Pamięć odtwarzała mi chwile, w których powiadałem sobie iż dążę jeno do podboju, że jest to poprostu próba, której mógłbym tak sam poniechać bez zbytniej przykrości. Nie pojmowałem wprost gwałtownej, niepohamowanej boleści, jaka rozdzierała me serce. Wiele dni upłynęło w ten sposób. Byłem niezdolny zarówno do rozrywki jak do pracy. Błądziłem bezustanku pod oknami Eleonory. Przechadzałam się po mieście, jakgdybym spodziewał się ją spotkać na zakręcie każdej ulicy. Pewnego ranka, w czasie tych przechadzek bez celu, w których starałem się zdławić niepokój fizycznem utrudzeniem, spostrzegłem powóz hrabiego, wracającego z podróży. Poznał mnie, kazał zatrzymać konie. Po kilku zdawkowych frazesach, wspomniałem, kryjąc wzruszenie, o nagłym wyjeździe Eleonory. „Tak, odparł, przyjaciółce jej, o kilka mil stąd, zdarzył się jakiś przykry wypadek; to obudziło w Eleonorze chęć aby jej pospieszyć z pociechą. Wyjechała, nie spytawszy mnie o zdanie. Jestto osoba która zawsze rządzi się uczuciem i której dusza, wciąż czynna, znajduje niemal odpoczynek w poświęceniu. Ale obecność jej jest mi zanadto potrzebna; napiszę: wróci z pewnością za kilka dni“.
Zapewnienie to uspokoiło mnie; uczułem iż boleść moja słabnie. Pierwszy raz, od chwili wyjazdu Eleonory, zdołałem odetchnąć swobodniejszą piersią. Powrót nastąpił mniej rychło niż się spodzie-