Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/623

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Próżne wymówki, daremne twe sztuki.
„A zaż cię i to dość nie przestrzegało,
„Kiedy na zmysłach wszystkich ci zbywało?
„Kiedy ni dojrzeć, ni dosłyszeć mogłeś?
„Kiedy i piórka podnieść ledwo zmogłeś?
„Kiedy ni smaku, snu nie albo mało?
„Wszystko to Śmierci cię upominało.
„Nuż, kiedyś widział codzień pełne groby
„Młodszych od siebie, nie dośćże to próby
„Na ciebie było, abyś się gotował
„Ani przed rzeczą nieuchronną chował?
„Miałeś dość czasu, zakończ durne swary,
„Bez testamentu furt, dziadu, na mary!“
Miała Śmierć racyą; i jam zdania tego,
Że człek, dożywszy wieku tak długiego,
Powinien jeszcze pięknie podziękować,
Jako za bankiet, ni się ekskuzować,
Ale z ochotą iść w śmiertelne cienie,
Nie czekając, aż Śmierć gwałtem wyżenie.
O, głupi starcy, którzy na Śmierć mruczą!
Czemu od młodych tego się nie uczą,
Co samej śmierci po wojnach szukają
Ani przed kulą głowy umykają?
Ale to darmo z tą nauką moją:
Najpodobniejsi Śmierci barziej broją.

J. S. Jabłonowski.
4. O starcu, Śmierć odwłaczającym.

Śmierć, mająca wziąć starca, stawa przed oczyma
I nieprzyjazną życiu w ręku kosę trzyma;
Gość straszny, wyschły, gdy się nieco zastanowi,
Wnet do chorego starca tak na migi mówi: