Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/621

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


posła od niej żadnego nie widział. Na co Śmierć rzekła: „Gdym pobrała twoja rówienniki przed tobą, gdym ci dziatki i młodzieńca morzyła, azaż w tem nie miałeś dosyć napominania śmiertelności twej? Nadto, gdyś baczył oczy zamglone, słuch zawarty, ciało i wszystkie zmysły ustawające, mogłeś boczyć, iżem niedaleko była; a wżdy śmiesz mówić, żem cię nie napominała! Przeto już ci dalej nie mogę folgować.“
Tak mamy na świecie żyć, jakobyśmy zawsze patrzali na Śmierć przychodzącą.

Fabuły Ezopowe
3. Śmierć i starzec.

Śmierć nie podchwyci nigdy cnotliwego
Ani ubieży mędrca ostrożnego;
Taki wie dobrze, że umrzeć potrzeba:
To prawo nadał Pan wszechmocny nieba;
I żeby się nikt umrzeć nie wymawiał,
Bóg, będąc człekiem, umarł, gdy nas zbawiał.
To wiedząc, mądry zawsze jest gotowy,
Młody czy stary, chory czyli zdrowy.
W każdy dzień, raczej i każdej godziny,
Nauczają nas czekać tej nowiny:
Skoro zatrąbią, że się trzeba ruszyć,
Darmo narzekać, na to się i suszyć;
Tego momentu, co otworzym oczy,
Patrzyć potrzeba, kiedy śmierć przyskoczy.
Choćbyś się złotą ty koroną składał,
Choćbyś wymownie, jak Cyceron, gadał,
Choćbyś pożyczył twarzy u Heleny,
U Orfeusza melodycznej treny,
I cnota sama, nawet młodość biedna,