Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/612

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Dobro publiczne każe, by swego sumnienia
„Każdy z sobą uczynił ścisłe rozstrząśnienia,
„Toż wyznał błędy jawnie. Ale, że przykłady
„Króla więcej zachęcą, aniżeli rady.
„Pierwszy wyznam na siebie w szczerej skrusze serca,
„Żem bydlątek niewinnych był srogi morderca,
„Bez winy, bez urazy,
„Mniej więcej tysiąc razy.
„Podczas też dla smaku ciało
„I pasterki się zjadało;
„Jeśli nie chybiam w pamięci,
„Zjadłem ich trzy dziewięci.
„Kiedym więc najwinniejszy, na śmierć-em gotowy;
„Lecz mniemam, że wprzód trzeba w sądzie dla osnowy
„Słuszności, aby Wszyscy wyznąli swe zbrodnie,
„By, kto z nas najwinniejszy, poznać niezawodnie“.
Lew skończył. Winny respekt nieco w zadumieniu
Trzymał zebrane stany, niby w zachwyceniu.
Wtem głos liszka, jako chciała,
Imieniem stanów zabrała.
„Masz serce — rzekła — w pełne dobroci,
„W czem go oskarżasz, to go nie szpoci;
„Są to szkrupuły, nie przewinienia,
„Nie grzechy, lecz cnoty cienia.
„Cóż za grzech, wami świadczę się, zwierzęta,
„Jeść niewolnicze i głupie bydlęta?
„Owszem, pokarmem być twoim, panie,
„Jest to honorem dla nich w ich stanie.
„Co do pasterzów, ci wszyscy warci,
„By żywo z skóry byli obdarci,
„Będąc z rodzaju tego, co nam prawa
„Wszystkim zuchwale i bezprawnie dawa“.