Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/600

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Wilk: „Jam jest gotów, teraz cierpię zimna, deszcze,
„Nadto w lasach prowadzę ostry żywot jeszcze.
„Dalekoż mi jest snadniej Żyć pod dachem sobie
„I, próżnując, jeść i pić aż po dziurki obie“.
„Pódźże ze mną“, pies rzecze. Gdy idą, wilk, szyję
Psa widząc od łańcucha wytartą, zawyje:
„A to skąd, przyjacielu?“ — „Nic to“. — „Mówże, proszę“.
„Żem żwawy, więzy przeto w dzień na szyi noszę,
„Abym we dnie spoczywał, czuł, gdy noc nastanie;
„W wieczór spuszczony chodzę, gdzie wola i zdanie.
„Chleb mi darmo przynoszą, kości z swego stołu
„Pan miota, sztuki rzuca z nim czeladź pospołu
„I krupnik, którym się więc brzydzi jaki taki;
„Tak bez pracy ląduję brzuch, napycham flaki“.
Dalej wilk spyta: „Czy też tam, gdzie chętka bierze,
„Iść wolno?“ Pies odpowie: „Nie wolno w tej mierze“.
„Cieszże się, psie, swoją, którą chwalisz, dolą:
„Nie chciałbym berła, bym swą nie miał władać wolą“.

J. E. Minasowicz.
6. Pies i wilk.

Jak słodka rzecz jest wolność, w krótkich przełożę słowach.
Wilk chudy i wynędzniały zszedł się raz ze psem dobrze napasłym i tłustym; zastanowią się oba, witają się wzajemnie. „Skąd to ci, proszę, rzecze wilk do psa — tak dobra cera? Co to jadasz, żeś tak pięknego ciała nabrał?“ — „Pilnuję tego, — odpowie pies — żeby mi przynoszono chleb; pan ze swego stołu daje mi kości; od czeladzi mum kawałki mięsa i ostatki tych potraw, których już jeść nie chcą; a tak bez trudności napełniam mój żołądek“ — „A ja, — rzeknie wilk — który