Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/557

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


mu, a widząc, że len wschodził, poszła powtórnie dać mu przestrogę i rzekła, że mogło jeszcze zjeść len wszystek, ponieważ był jeszcze w zielu i bardzo miękki. Lecz na nowo wszyscy się z niej śmiać i żartować poczęli. Potym, gdy już len dojźrzał, gdy go już miano zbierać, poszła jeszcze raz przestrzedz je, mówiąc, iż potrzeba go było zagubić, zapuściwszy w niego ogień. Lecz ptastwa, raz ją osądziwszy głupią, nie raczyło jej nawet i słuchać. Jaskółka, widząc jego zaciętość, zaślepienie i że bardzo mało sobie poważało jej dobrą radę, odeszła od niego i poszła do rolnika dla zawarcia z nim przyjaźni, przyrzekając mu, iż zawsze mieszkać miała w jego domu i rozweselać go swojem śpiewaniem. Rolnik przyobiecał nic jej nie czynić złego i mieć ją za swoję przyjaciółkę. W kilka dni wszystkie ptastwa złapane było w sieci, zrobione z tego lnu, który jaskółka radziła zjeść i zgubić; sama tylko cieszyła się wolnością. Inne ptaki: widząc się wszystkich zawikłanych w sieci rolnika, mówiły do siebie: „Nazywaliśmy głupią tę, która nam tak dobrą podawała radę; ale teraz my prawdziwie jesteśmy głupi, ponieważ nas oszukano [i]nie słuchaliśmy jej rady“.
Sens moralny. Nie potrzeba nigdy odrzucać cudzej rady, lecz należycie uważać, jeżeli nam może być pożyteczna.

Kochaj tych, którzy obłudy nie znają!
Jeśli ich tobą nie kieruje rada,
Błądzisz i tracisz przyjacioły. Biada
Bowiem tym, którzy niemi pogardzają!

Ezop w wesołym humorze.