Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/539

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Kiedy już przykra nadchodziła zima,
Postrzegł się, ale nierychło,
Że nie w śpiżarni niema;
Garło mu zaraz ucichło:
Widział, że na głód, tańce i kuranty
Są barzo czcze prowianty.
W tej biedzie
Do mrówki idzie
Prosić o pożyczenie ziarneczka jakiego,
Mówiąc, że świerczewskim słowem
Odda jej zaraz z nowego,
Chyba żeby nie był zdrowym.
Mrówki chleba niebarzo rady pożyczają,
Bo go ciężko nabywają.
Pytano się świerszcze tedy,
Co przez całe lato robił,
Że też wtedy i owedy
Nic sobie nie przysposobił.
Odpowiedział, że, skaczął sobie wyśpiewował,
Aż go miło było słuchać
„O! — rzekła mrówka — kto tak przez lato próżnował
„Ten musi zimie w garść chuchać“.

K. Nimirycz.
5. Mrówka i konik polny.

W zimie prosił o strawę mrówkę konik polny.
Ta spyta, coby robił lecie przez czas wolny.
Odpowie, że wesołe nucił sobie pienia.
„Tańcujże sobie teraz, nie szukaj jedzenia!“
Leniwa młodość robi na starość żebrakiem.

J. E. Minasowicz.