Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/510

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


5. Jodła i trzcina.

Którzy karku twardego, pyszni i zuchwali,
Nie chcą, żeby swierzchności swojej podlegali.
Toż się z niemi, co z jodłą dzieje, co nie chciała
Uchylić glowy wiatrom. Blizko zaś niej stała
Trzcina, na którą, gdy wiatr począć dąć, ta, z strony
Każdej chyląc się, nizkie czyniła ukłony.
Widząc to, jodła rzecze: „Czemu gdy wiatr natrze,
„Tak się chwiejesz, gdy ja nań niewzruszona patrzę?“
Odpowie trzcina: „Nie są me tak zdolne siły,
„Jak twe, by się szumiącym wiatrom sprzeciwiły“.
Tu jodła: „Toć mi przyznasz, żem nad cię silniejsza:
„Wiatr wieje, mnie się jednak siła. nie umniejsza“.
Wtym, kiedy wicher wielki szturm przypuści, jodłę
Z korzeniem zwali, trzcinę zaś zostawi podłę.
Tak często Bóg obala pychę, a zaś w górę
Dźwiga (nie dopuszczając upadku) pokorę.

J. E. Minasowicz.
6. Dąb i trzcina.

Dąb do trzciny rzekł raz z góry:
“Słuszny masz żal do natury:
„Remiz, choć drobny ptaszyna,
„A potężnie cię nagina;
„Wiatr, co marszczki w wodzie sieje,
„Głowę twą ku ziemi chwieje;
„Mój zaś wierzchołek, wkształt skały
„Kaukazowej, zawsze stały,
„Promień słońca w cieniu nurza;
„Niech jaka chce będzie burza,
„Każda tobie Akwilonem,
„Mnie Zefirem ulubionem.