Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/509

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Żeby cię chwila zła zniskąd nie doszła:
„Ale, ode mnie będąc oddalona,
„Trudna jest twoja obrona“.
„Boże! płać afekt życzliwy! —
Rzekła trzcina — panie dębie!
„Jest z ciebie sąsiad cnotliwy,
„Jeśli to w sercu; co w gębie;
„Ale wierz też słowu memu,
„Żebyś o mym zachowaniu
„Mógł pono tak serdecznemu
„Dać pokój pieczołowaniu.
„Wiatry, szturmy i złe chwile
„Mniej mi uczynią, niż tobie:
„Jak trochę grzbieta nachylę,
„To zostanę w mojej dobie;
„Ty zaś, który, jak mur, stoisz,
„Szydząc i z wiatru i z słońca,
„Podobno i siekiery samej się nie boisz,
„Czekaj z tą dumą końca!
„Jak swą Eolus na cię potęgę obróci,
„To cię z korzeniem wywróci“.
Ledwo co to roztropna trzcina wymówiła,
Aż król wiatrów, zuchwalstwem dęba urażony,
Akwilona silnego z dekretem wysyła,
Żeby przezeń koniecznie dąb był wywrócony.
Nie podął i półgodziny,
Aliż mocny dąb upada,
Słabej zaś nie złamał trzciny,
Bo się ta za wiatrem składa.
Tak i w ludziach bliższy szwanku,
Kto się pyszni bez przestanku.

K.Niemirycz.