Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/391

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Kuryć-em niegdy jadała.
„Alem k nim przyczynę miała.
„Kiedym z lasa wychodziła.        45
(„Jeśli im to krzywda była?),
„Wszytki więc na mię gdakały,
„Złodziejką mię nazywały“.
Potym liszkę wilk rozgrzeszył:
„I samcibych nie lepszy był!        50
„Czemu na kogo wołają,
„A języka nie wściągają?
„I umieć się też to przygodziło,
„Nie wiem, by więc z grzechem było:
„Kobyła gdy mię uźrzała,        55
„Z źrzebięciem za mną bieżała;
„Tamem je więc pourażał,
„Ledwie samej ogon został;
„Musiałem się tako bronić,
„Nie mogłem im inaczej zbyć“.        60
Liszka rzecze: „Toć grzech mały!
„Czemu za tobą biegały?
„A dobrze, żeś się obronił:
„Snaćby tam był żywota zbył“.
Potym więc osieł nieborak        65
Jął powiadać, jako prostak:
„Jać na się ciężką pracą mam
„I grzechówci nie pamiętam;
„Jednoć-em snać w tym ugrzeszył:
„Gdym do młyna wory nosił,        70
„Chłopum z bóta wyrwał wiecheć,
„Iż mi się chciało barzo jeść“.
Natychmiast nań wilk zawołał:
„Zły nędzniku! coś udziałał!