Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/386

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


187. Pilność gospodarska.

Jeleń przede psy uciekał,
A nie wiedząc, gdzie sie dzieć miał,
Do skociego[1] chlewa wbieżał,
By miedzy woły uleżał.
Oni mu nie odmawiali,        5
Ale go tak wystrzegali:
„Lepiej sie było w lesie kryć:
„Tamby mógł prześpieczniejszy być;
„Bo jedno gospodarz przydzie,
„A w chlewie cię z nami najdzie,        10
„Nikakiej sie nie wyprosisz,
„Gardłem to zapłacić musisz“.
On rzekł: „A wszak blizko już noc,
„A tać mi ma wiele pomóc;
„Niechaj tu mało przeleżę,        15
„Potym do lasa pobieżę“,
Oni tam go zataili,
Sianem rogi przyłożyli:
I sługa, jen im przydawał,
Jelenia tamo nie widział.       20
Jeleń sie z tego weselił.
Iże sie tako utaił,
Aż mu rzecze co starszy wół:
„Proznoś, gościu, jeszcze wesół:
„Sługa sie tobą omylił,        25
„Iże tego nie pilen był;
„A przydzieli sam gospodarz,
„Tu sie przed nim nie zachowasz.
„Pilniejci swej rzeczy patrzy,

  1. W pierwodruku: skoczego.