Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/336

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ptaka barzo plugawego.
Aż im, siedząc, wrona rzecze:
„Czemu się to dziwujecie?        10
„Panowieć cnoty nie baczą,
„Po odzieniu goście raczą.
„Dudek oto, iż czubaty,
„A ubiór też ma piegaty,
„I gówna mu nie nie wadzą,        15
„Przeto go wyższej wsadzą“.
Dziękuj, bogaczu, odzieniu,
Iżeś przez nie w takim czcieniu!
Bo by cię z niego zwleczono,
Nędznikiemby cię baczono.       20

Abstemius 45 De upupa, indigne honorata. — FE (123) O dudku, źle uczęstowanym.

150. Kto gardy[1] , jada chleb twardy.

Jeden, proszony na obiad,
Obiecał sie iść barzo rad;
Acz nie blizu chodzić miał,
Wszakoż onej prace nie dbał.
A idąc w drogę wesele,        5
Nalazł w kupie gruszek wiele
I, chocia mu sie chciało jeść,
Wszakże nie chciał do nich przysieść.
A gdy długo na nie patrzył,
Na ostatek je pomokrzył:        10
„A cobych ja to w usta kładł!
„Będęć tam lepsze karmie jadł!“

  1. W pierwodruku: gardzi.