Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/334

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


147. Co sie nagodzi, schować nie wadzi.

Ptasznik długo ptaki nęcił,
A potym więc sieć rozrzucił,
Aby je wszytki połowił
Za ten nakład, który czynił.
Ptaków po troszce padało,        5
Jemu się zgubno widziało,
A tak na nie[1]nie potargał,
Aże wszytkich społem czekał.
Ptacy, gdy się najadali,
Jedni po drugich wzlatali,        10
Aże tako dzień przeminął,
On żadnego ptaka nie jął.
A gdy się wieczór przybliżył,
Widząc, iże się omylił,
Na jednego ptaszka porwał,        15
Któryż sam był tylko ostał.
Ktociem się na wiele kasze,
A nie chce zbierać po trosze,
Gdy wszytkiego oczekawa,
Na małej rzeczy przestawa.

Abstemius 39 De aucupe et fringilla. — FE (120) O ptaśniku z ziębą.

148. Nowsze wszytko lepsze.

Bojarzyn czasu jednego,
Mając konia wybornego,
Kupił k niemu i drugiego,
Niwczym jemu nierównego.

  1. W pierwodruku: nic.