Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/315

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Opodal w pole latała,
Pożywienia im szukała.
Gdy samy dzieci ostały,        5
Gospodarza usłyszały:
On około żyta chodzi,
Z synem sie o żniwo radzi.
Rzekąc: „Jutro, synu miły,
„Abyśmy sie pośpieszyli,        10
„Mnsim k temu sąsiady wziąć,
„Za nam pomogą żyta żąć”.
Sąsiedzi się wymówili,
Iż swej rzeczy pilni byli:
Robocie się przedłużyło,        15
Aż temu kilko dni było,
Piegza więc potym przyleci,
Zbieżały się k niej jej dzieci,
Skrzydły ku niej trzepiotały,
Abowiem się barzo bały,        20
Matce tę rzecz powiedając,
Iż „się grozi chłop żyta żąć:
„Teraz trzeba twojej rady,
„Jutroć tu przyjdzie z sąsiady“.
Ona je tako cieszyła        25
(Iż w tych rzeczach mądra była):
„Dziatki, nic się nie lękajcie,
„Prześpiecznie jutra czekajcie!
„Musić sąsiadów poczekać
„A tej roboty poniechać;        30
„Potym się też usłyszymy,
„A o sobie pomyślimy“.
Aż drugi raz oracz chodzi,
A żyto się już żąć godzi,