Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/275

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Społem sobie przymawiały        5
A jęły gardła wspominać,
Swe cudniejsze kożde mnimać;
I tako długo gadały,
Aż sie społem podrapały.
Potym liszka przybieżała,        10
Skrwawione dzieci uźrzała;
Przyczyny walki pytała,
A winnego ukarać chciała.
Ony jej odpowiedziały:
„O gardłaśmy sie wspierały;        15
„Kożdy swoje lepsze mnimał,
„A przetoć ten bój o to wstał“.
Rzekła matka: „Bardzo mądrze,
„Dziatki, gdy was kusznierz podrze,
„Tenci sam was będzie szacował,        20
„Który lepszy podgardłek miał“.
Ci, którzy ich namniej mają,
Swoje cnoty obmawiają;
Anoć mowa nie pomoże,
Samaciem sie rzecz okaże.

? — Krasicki BN 1, 14 Wilczki.

97. Plugawi cnoty nie mają.

Kur niegdy w śmieciach grzebąc,
Któreby jadł, ziarn szukając,
Wplątnął sie mu miedzy nogi
Jaspis, kamień bardzo drogi.
Uźrzawszy go, jest sie zumiał,        5
A stanąwszy, tak go namawiał: