Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/171

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


On czterzy kąty rozmierzył
A na nich orły posadził;
W miechoch k nim dzieci przywiązał,
Po mularskiej im kielni dał:
Na tykach mięso trzymali,        2705
Za którym orli latali;
Potym wszytki wzgórę puścił,
Kazał wołać, jak je zuczył.
A gdy na górę wzlecieli,
Sięgając kielnią, wołali:        2710
„Czemu nam nie podawacie
„Cegły z wapnem, jeśli macie“?
Widząc, król rzekl Ezopowi:
„Dziwnoć mię temu cudowi:
„U was ludzie skrzydła mają,        2715
„A po powietrzu latają“?
On rzekł: „U nas tego dosyć!
„Przetoż się nie chciej przeciwić;
„Dlatego się człowiekiem znaj.
„Z bohatyrem się nie wspieraj“!        2720
Odpowiedział Anaktanab:
„Znam, Ezopie, iżemci słab;
„Ale powiedz, coć się widzi,
„Żądam w tym twej odpowiedzi:
„Mam tu z Grecyjej kobyły;        2725
„Nigdy takowe nie były,
„Bo od koni poczynają,
„Którzy w Babilonie rżają“.
Ezop rzekł: „Racz poczekać,
„Do jutra temu pokój dać;        2730
„A tedyć więc dobrze powiem,
„Jak ja w tej rzeczy rozumiem“.