Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/115

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ezopowi przeto bakał:
„Co czynisz? Alboś oszalał?
„Przecześ nam miednice nie dał“?
On sie zasię prędko rzucił.        945
Prozną miednicę pochwycił.
Xant rzekl: „Albo rozumu nie masz,
„Iż tako rzeczami mieniasz“?
Ezop rzekł: “Nic ja nie szalam,
„Kiedy takie rzeczy działam;        950
„Boś mi to dawno przykazał,
„Co mi rzeczesz, bych to działał.
„Nie rzekłeś mi: W miednicę wody daj.
„Abo, co potrzeb, przyprawiaj;
„A jeszcześ ci niewdzięk działam,        955
„Gdy co każesz, tedyć podam“?
Xant się ku drużynie obrócił,
O Ezopie z nimi mówił:
„Otom sobie mistrza kupił,
„Iżby mię ku swej wolej uczył“.        960
A kiedy już k stołu siedli,
Wszytcy społem, aby jedli,
Xant Ezopowi rozkazał,
Aby im soczewicę dał.
Ezop ziarno soczewice        965
Wziął z garnca, niósł je na łyżcze.
Xant, mniemając: by kosztować,
Jął ziarno palcy rozcierać,
Rzekąc: „W prawy czas uwrzała;
„Dawaj, by sie nie przestała“.        970
On im tylko ukrop postawił.
W którym ono ziarno warzył.
Xant o soczewicę spytał;