Strona:PL Chrzanowski Ignacy - Biernata z Lublina Ezop.djvu/087

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


On mu rzekł: „Już sie nie staraj,        55
„A pana tak z łaźniej czekaj;
„Więc, kiedy pan będzie pytał,
„Aby mu naprzód figi dał,
„Rzecz: gdym je oto tu pokładł,
„Przyszedł Ezop, wszystki pojadł.        60
„Nie będzieć sie mógł wymawiać,
„Kiedy mu pan będzie łajać:
„O Ezopie, nędzny karwie,
„To odniesiesz na swym garbie“!
A gdy tę rzecz tako zwiedli,        65
W tę nadzieję figi zjedli;
Z Ezopa sie naśmiewali,
A jego złego czekali.
Pan więc potym z łaźniej wyszedł;
I, posiedziawszy, póki był medł,        70
A że mu sie zachciało jeść,
Kazał figi naprzód przynieść.
Agatopus wnet wystąpił,
Na Ezopa winę złożył,
Rzekąc: „Ezop wszystki pojadł,        75
„To nań wiemy do naszych gardł“.
Pan, to słysząc, barzo sie rozgniewał,
Ezopa zawołać kazał;
A gdy przyszedł, jął mu mówić
A ciężkim karanim grozić:        80
„Ty, sługo, coś to udziałał,
„Iżeś mię tak we czci nie miał?
„Figiś zjadł, które mnie chowano!
„Tak mi na cię powiadano.“
Słysząc, Ezop barzo sie bał,        85
Na swe potwarce poglądał;