Strona:PL Buława Ernest - Krople czary.djvu/078

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Poznaj cały świat pielgrzymie,
Ale znaj ojczyznę twoją,
Wiedz, co w niej świętości drzymie,
Byś się modlić mógł w jej imię,
By Ci ona była zbroją –
Byś się czynu modlił dobą,
A czyn, modlił się – za tobą! . .

IV.


Arfo moja złotostrona!
      Kędyż dźwięki twego łona? . .
Gdzieś daleko rozpierzchnione
      Jak sokoły rozproszone,
Po szeroki wielkim świecie
      Jak łabędzie zasmucone,
Do dalekich sunąć brzegów
      Sunąć w gwiazdach fali biegów. . .
Jak łzy burzy na łąk kwiecie!
      Długo chichą i grobową
Cię wieszałem pod dąbrową,
      A dziś znów cię biorę w dłonie,
I ze łzami gorącemi
      Arfo moja złotostrona
Do krwawego cisnę łona,
      I przed gwiazdy jarzącemi
Wznoszę w górę, uskrzydlona! . . .
      Długom milczał z sny tęsknemi
Ucho tulił do mej ziemi,
      Ssąc z niej życia nektar boski
Na serdeczne wszystkie troski. . . .
      Hej! precz chmury z mego czoła,
Biję – targam sępa dzwony,
      Struny, jako męczeństw dzwony,
Bijcie głośno, duch was woła! . .
      Precz co swoje, samolubne,
Co człowieka cieszy, boli
      To nasiona śmierci zgubne,
Do ugoru rzuć jej roli –