Strona:PL Buława Ernest - Krople czary.djvu/054

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Zbudziła w piersi ludu który męstwem słynie.
Który nigdy nie zginął – i nigdy nie zginie! . .
Kiedy młódź Belwederu posąg otoczyła
Twarz się jego od świateł blasku rozogniła,
Zdał się ożyć! znów gotów do wielkiego dzieła
I wołać z orlętami: Jeszcze nie zginęła! . . .
O! chwilo boska! chwilo! nie ma równej tobie
Jak gdy dzieci w kajdanach na swej matki grobie
Jak chmura orłów wpadły: i śmierć tyranowi! . . .
Krzyknąwszy wypłoszyły gad tyranij sowi! . .
Przy niej blada w zapale krucjat armia cała,
Kiedy: Na Jeruzalem! jako lew ryczała,
W obec tych kilkunastu orłów poświęcenia,
Co na hydrę Moskiewską padły śród natchnienia! . .
A za niemi lew naród – ryknął przebudzony,
Lud młody byłby wroga, zapałem natchniony,
Odepchnął – i przerzucił za dziesiąte morze –
Gdyby nie starców słabość . . . zwątpienie . . o Boże! . .
Oni garściami święty zapał roztrwonili,
Gdy na gwałt młodzi w serca jak we dzwony bili –
O! cześć, cześć, waszym włosom siwizną zbielałym,
Ale na naszą wiosnę szronem nie spadajcie,
Biada ludom w powstania chwilach zolbrzymiałym –
Co gdy ryczą: o! wodza! i broni nam dajcie,
Dają im tylko zwątpień gorycze trucizny,
I słabością swą sądzą – potęgi ojczyzny! . . .
Chwilo! ty równej nie masz – nie będziesz miała,
Aż cię przypomni Polska z grobów zmartwychwstała,
(O szkoło podchorążych! Kościuszków powiewie)! . .
Jakeś wielką, prócz Polski, nikt na świecie nie wie,
I gdyby nie Chłopicki z dumną nieufnością,
Co zmroził, sterał, zapał piorun nazwany młodością,
Ha! i gdyby nie zdrady szatańskie potwory
Polska byłaby wzorem dziś, nad ludów wzory! . . .
Całe pasmo twojego poświęceń powstania
Pasmo Tytanicznego, z mocą passowania,
Choć nieszczęsne, już wielkie przez nieszczęścia same,
Bohaterstwem już chwały zdobywają bramę! . . .
Widziałem plac ten Saski! ten ołtarz ofiary,