Strona:PL Buława Ernest - Krople czary.djvu/027

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Otwiera wzrok swój orli — i czyta w przyszłości!...
Ona odkupia zbrodnie królów i narodów
A czoło piorunowa pali jéj korona......
Ale nieraz głaz śmierci widzi śród ich godów —
O strasznie bolą ludu mego krwawe rany!
Rzucam się — miotam piersią matko! o twe skały,
Znów ciemno — znów twe wichry — w chmurce rozszalały
Biada temu — kto w czucia upadł świat wezbrany...
Ale tam... tam... o! czuję arfę tęskną, wdowią,
Tam zmartwychwstania znamię — to duch święty w bieli,
Idzie!.. ku ziemi — przed nim miłości anieli,
Ludy go konających skarg głosem pozdrowią!...
I padają przed blaskiem tłumy kusicieli —
On dotąd gołąb śnieżny — ha! na czoła ludy!
Spływa ku nam — on jasny — wielki — rąk tysiącem,
Tłumy szyderców padły przed męczeństwa cudy,
I rozgorzały piersi tchnień jego gorącem!...
O! duchu święty, przybądź jasny! wstań w tę ciszę
I ukołysz czego nikt nie ukołysze!
Ale przed trzecią dobą któréj dziś niegodni,
Niedaj nam usnąć podłym snem bezczucia zbrodni!..
W ciemnościach daj nam gromy zasług jasne, krwawe,
Niech w nas biją gdybyśmy w sen się kołysali —
Niech gwieżdżą na dzień przyszły oczy niewiast łzawe
A serca mężów w sobie niech zawrą to życie
Co błyska na bojowéj szczerbca, iskrą, stali,
W nich niech padnie jak ziarno przyszłe wieków dziecie
Byśmy w tobie — przez siebie samych zmartwychwstali!..





Widzenie.


O błogosławiona! błogosławiona!
Dusza co w zimy tkwiąc lodach,