Strona:PL Bronte - Villette.djvu/446

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Dr. John umiał myśleć i myśleć dobrze, był jednak raczej człowiekiem czynu niż myśli; umiał odczuwać żywo na swój sposób, nie posiadał jednak żyłki entuzjazmowania się: dawał chętnie posłuch łagodnym, świetlanym, miłym wpływom, oczy jego były wrażliwe na przejawy piękna, na różane, srebrzyste i perłowe łuny na niebie, na purpurowo-złociste obłoki o zachodzie. Wszystko związane z burzą, wszystko dzikie, napięte, niebezpieczne, nagłe i rozognione, — nie zyskiwało jego sympatii, nie chciał mieć z tym nic wspólnego. Kiedy wreszcie miałam czas i możność przyjrzeć się mu, zabawiło mnie i olśniło nagłym zrozumieniem wykrycie, że przygląda się on posępnej władczyni Vashti, nie ze zdumieniem, ani z zachwytem, ani nawet z trwogą, ale z naprężoną ciekawością jedynie. Jej śmiertelna udręka nie zdawała się przejmować go bólem, jej dzikie jęki — gorsze od wrzasków — niezbyt go wzruszały; jej wybuchy wściekłości oburzały go chwilami, nie budziły w nim jednak ani grozy, ani wstrętu. Zimny młody Brytyjczyk! Blade kredowe skały jego ojczyzny nie spowiadają z taką obojętnością i z takim spokojem na wody Kanału, z iaką przysiadał się Graham tego wieczora natchnionej Pytii.
Obserwując jego twarz, pragnęłam wiedzieć jaki jest istotny jego sąd o niej, pozwoliłam sob’e też w końcu na zadanie mu odnośnego pytania. Na dźwięk mojego głosu zbudził się jak gdyby ze snu: był głęboko zamyślony, zajęty snuciem własnych rozważań.
— Jak podoba się panu Vashti? — zapytałam.
— Hm-hm-hm! — bąknął zrazu niewyraźnie, ale aż nadto znamiennie, a potem dziwny uśmiech okolił jego usta, uśmiech bezsprzecznie krytykujący, okrutny nieledwie! Przypuszczam, że potrafił być okrutny dla tego rodzaju natur. W kilku zwięzłych zdaniach wyłożył mi swój pogląd i swój stosunek uczuciowy do tej aktorki: sądził ją surowo jako kobietę, nie jako artystkę: był to sąd nieubłagany.
Wieczór ten zaznaczony był w księdze mojego żywota nie białym, ale grubym, czerwonym krzyżem. Nie skoń-