Strona:PL Bronte - Villette.djvu/33

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


cja, dom mojej matki, wydaje się pani odpowiednią siedzibą?
— Nie nade—zwy—czaj—nie; chciałabym wrócić do domu.
— Zupełnie naturalne i godne pochwały dążenie, łaskawa pani; będę jednak czynił co tylko będzie w mojej mocy, aby przeciwstawić mu się. Liczę na to, że uda mi się uzyskać dzięki pani odrobinę cennego pierwiastka, zwanego zabawą, której matka moja i tu obecna panna Snowe nie były zdolne zapewnić mi.
— Wyjadę z moim ojczulkiem i nie będę długo pozostawała u matki łaskawego pana.
— Tak, tak, pozostanie pani u nas, ze mną, jestem pewien. Mam kucyka, na którym będzie pani jeździła i mnóstwo książek z obrazkami, które będę pani pokazywał.
— Czy i pan będzie mieszkał teraz tutaj?
— Mieszkam tutaj. Jest pani z tego zadowolona? Podobam się pani?
— Nie.
— Dlaczego?
— Wydaje mi się pan jakiś dziwny.
— Moja twarz, łaskawa pani?
— Twarz pana i wszystko w panu. Ma pan długie czerwone włosy.
— Kasztanowate, jeśli łaska: mama nazywa je kasztanowatymi, czy złotymi. Tego samego zdania są o nich wszystkie jej przyjaciółki. Ale nawet z moimi „długimi czerwonymi włosami“ (potrząsnął z rodzajem triumfu bujną swoją czupryną, o której on sam dobrze wiedział, że ma płowy odcień, i dumny był z tej lwiej jejbarwy) — nie mógłbym być dziwniejszy niż wasza łaskawość, szanowna pani.
— Nazywa mnie pan dziwną?...
{{tab}— Oczywiście.
(Po chwili milczenia).
— Myślę, że powinnam już iść spać.
— Takie małe stworzonko powinnoby od wielu godzin