Strona:PL Bronisława Ostrowska - Tartak słoneczny.djvu/29

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Buchnęły grzmoty trąb,
zaniósł się skrzypiec żal,
trwożne klawisze drżą w rozterce —...
”O zstąp, o zstąp, o zstąp
— po drganiu naszych fal...“
Terkoce aparatu serce
modli się szkło i stal.

Stu jupiterów słońce skrzy
od słońca żywego prawdziwsze,
płyną, płyną po szminkach łzy
od łez prawdziwych tkliwsze.
Padł rozmachanej pięści cios
i ugięła się skała,
śmiech roześmiał się w głos,
błoń się odśmiała.
Idą żeńcy, by żąć puszcze o świcie
w codziennym trudzie...
Piersi rozsadza serca bicie...
Życie?...
Ludzie?...

Drga wstążka marzeń, szarfa wrażeń,
tętnią miraże wszelkich zdarzeń,
modli się stal i szkło.
Kłamana prawda, kłam prawdziwy,
jak fal spienionych giętkie grzywy