Strona:PL Boy - Antologia literatury francuskiej.djvu/543

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    Z „ELEGIJ“ [1].
    I.

    W moim wieku, wiem, trzeba rzucić myśli płoche,
    Statkować, sztuką bawić się, przygłupią trochę,
    Raczej godnym poetą, czystym stróżem domu
    Zostać, małżonkiem, lub też tarzać się, bez sromu,
    W bagnie miłości niskich, któremi świat gardzi.

    Wiem o tem, a pomimo to kuszą mnie bardziej
    Kobiety i ich oczy, i wszystko, od owych
    Nóżek maciupych aż do włosów hebanowych,
    Bo kobiety to jesteś ty, ty, coś się stała
    Wszystkiem dla mnie, dla duszy, dla głodnego ciała,
    Ciała, co się ku tobie wydziera z ochoty
    Świętej, drżące jak płomień, jak kwiat mej istoty,
    A dusza z twoją stapia się, w jedno związana,
    A myśl żąda twej myśli.

    Posłuchaj, kochana:
    Stary jestem, lub blisko tego, a zaś ciebie
    Bóg młodszą o lat dziesięć stworzył, byś w potrzebie
    Mogła być towarzyszką stosowną dla mojej
    Nędzy, co czasem w baśnie zaklęte się stroi.

    — Czemu wytrzeszczasz na mnie swe oczęta bure,
    Co tylu (ze mną włącznie) wpiły się za skórę!

    Kasztelanko ty, której nie jestem, zaiste,
    Paziem, lecz giermkiem starym, co swoje nieczyste

    1. Verlaine, Elegje, przełożył Boy. Gebethner i Wolff.