Strona:PL Boy - Antologia literatury francuskiej.djvu/410

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


rajskiego ptaka Florydy: Czemu żalisz się tak smutno? czy nie masz tutaj pięknych wód i cienia, i wszelakiej strawy jak w swoich lasach? — Tak, odpowiedziałby zbłąkany ptak rajski, ale gniazdo moje ściele się w jaśminie, kto mi go tu przyniesie? A słońce moich preryj, żali macie je tutaj?
„Szczęśliwi, którzy nie widzieli dymu cudzoziemskich biesiad i zasiadali jedynie do stołu ojców!
„Po długich godzinach mozolnej wędrówki, podróżny siada smutno. Patrzy dokoła siebie na dachy ludzkich mieszkań; podróżny nie ma miejsca, gdzieby mógł skłonić głowę. Puka do chaty, stawia łuk za drzwiami, prosi o gościnę; pan domu czyni znak ręką; podróżny podejmuje łuk i wraca w puszczę.
„Szczęśliwi, którzy nie widzieli dymu cudzoziemskich biesiad i zasiadali jeno do stołu ojców!
„Cudowne historje opowiadane przy ognisku, tkliwe wylewy serca, trwałe kochanie tak potrzebne dla życia, wyście-to wypełniły dni tych, którzy nie opuścili ziemi rodzinnej! Groby ich są w ich ojczyźnie, opromienione zachodzącem słońcem, łzami przyjaciół i słodyczami religji.
„Szczęśliwi, którzy nie oglądali dymu cudzoziemskich biesiad i zasiadali jeno do stołu ojców!“
Tak śpiewała Atala. Nic nie przerywało jej skarg, prócz cichego szelestu łodzi unoszącej się na falach. W paru miejscach zaledwie słowa jej podjęło wątłe echo, które podało je drugiemu, słabszemu, to zaś trzeciemu jeszcze słabszemu: możnaby mniemać, iż dusze dwojga kochanków, niegdyś nieszczęśliwe jak nasze, zwabione tą wzruszającą melodją, podobały sobie w tem, aby powtarzać westchnieniem jej ostatnie dźwięki w górach.

· · · · · · · · · · · · · · · · · · · · ·

„Nazajutz, obudził mnie śpiew papug i innych ptaków, gnieżdżących się w akacjach i laurach otaczających