Strona:PL Boy - Antologia literatury francuskiej.djvu/226

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


trochę po terasie?“ Odpowiedziałem najgrzeczniej, i wyszliśmy razem. „Przybyłem na wieś, rzekł, aby zrobić przyjemność pani domu, z którą jesteśmy wcale nie najgorzej. Wprawdzie pewna dama nie będzie z tego zbyt rada, ale cóż robić? Widuję dość zbliska najpiękniejsze kobiety w Paryżu; ale nie wiążę się ściślej z żadną i płatam im tęgie figle; mówiąc między nami, jest ze mnie urwis pierwszej klasy. — Prawdopodobnie, rzekłem, ma pan jakieś stanowisko lub obowiązki, które nie pozwalają mu na wytrwalsze służby? — Nie, odparł, nie mam innych obowiązków, jak tylko doprowadzać do szaleństwa mężów i wtrącać w czarną rozpacz ojców. Lubię budzić niepokój w kobiecie, która myśli że ma mnie w ręku i trzymać ją w obawie że tuż, tuż, się jej wymknę. Jest nas kilku takich młodych chwatów: podzieliliśmy między siebie Paryż i umiemy go zajmować naszym najdrobniejszym krokiem. — Jeżeli dobrze rozumiem, rzekłem, czynisz pan więcej hałasu niż najdzielniejszy wojownik, i zażywasz większego uważania niż pierwsi dostojnicy państwa. W Persji, nie cieszyłbyś się temi przywilejami: wnet stałbyś się zdatniejszym na strażnika naszych dam, niż na ich galanta“. Krew uderzyła mi do głowy; gdyby ta rozmowa trwała dłużej, nie zdołałbym się wstrzymać, aby się nie rzucić na tego błazna.
Co mówisz o kraju, w którym cierpią podobnych ludzi, pozwalają żyć człowiekowi praktykującemu tego rodzaju rzemiosło; gdzie niewierność, zdrada, gwałt, przewrotność i niegodziwość prowadzą do poważania; gdzie cenią wysoko człowieka dlatego że wydziera córkę ojcu, żonę mężowi, i mąci najbardziej błogie i święte związki? Szczęśliwe dzieci Haliego, które bronią swych rodzin od hańby i upadku! Światło dnia nie jest czystsze, niż ogień płonący w sercach naszych żon; córki nasze z drżeniem myślą o dniu mającym je pozbawić owej cnoty, która czyni je podobnemi aniołom i bezcielesnym duchom. Ziemio ojczysta i droga, na którą słońce rzuca