Strona:PL Boy - Antologia literatury francuskiej.djvu/209

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


co ci się wydaje czarne, to wiersze tragiczne jego pióra, któremi ustroił pokój, będąc zmuszony, z braku papieru, kreślić swoje poezje na ścianie.
— Z tego jak się miota i gestykuluje przechadzając się po izbie, rzekł don Kleofas, wnoszę iż układa jakieś ważne dzieło. — Wcaleś to trafnie osądził, odparł Kulas; wczoraj wykończył ostatnie sceny tragedji zatytułowanej Potop. Nie można mu zarzucić, aby nie przestrzegał jedności miejsca, gdyż cała akcja rozgrywa się w arce Noego.
Upewniam cię, że sztuka jest wyborna; wszystkie bydlęta rozprawiają w niej jak doktorowie Sorbony. Ma zamiar przypisać ją komuś; od sześciu już godzin pracuje nad dedykacją. W tej chwili, obmyśla ostatnie zdanie. Można powiedzieć, iż ta dedykacja to istne arcydzieło: wszystkie cnoty moralne i polityczne, wszystkie pochwały jakie można oddać człowiekowi znakomitemu przez swych przodków i siebie samego naznaczyły sobie w niej schadzkę; nigdy żaden autor nie zużył tyle kadzidła. — Do kogóż zamierza zwrócić tę chlubną pochwałę? spytał student. — Nie wie jeszcze, odparł djabeł, zostawił nazwisko in blanco. Szuka jakiegoś możnego pana, któryby się okazał hojniejszy od magnatów uczczonych poprzedniemi książkami. Ale ludzie gotowi opłacać szumne dedykacje, stali się dziś bardzo rzadcy. Jest to wada, z której panowie już się wyleczyli, oddając tem samem wielką usługę publiczności: była wprost zawalona nędznemi płodami dowcipu, ile że większość książek pisano dawniej jedynie dla spodziewanego zysku z dedykacji.
— Zdaje mi się, wykrzyknął Leandro, że oto złodzieje dostają się do domu przez balkon. — Masz słuszność, rzekł Asmodeusz, to złodzieje. Zakradli się do bankiera. Idźmy za nimi wzrokiem, zobaczymy co będą robili. Przeszukują kantorek, szperają wszędzie, ale bankier uprzedził ich, wyjechał wczoraj do Holandji ze wszystkiem złotem jakie miał w skrzyniach.