Strona:PL Boy - Antologia literatury francuskiej.djvu/175

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Wszak to najlepszy sposób, aby w nas nie wzrosła
Z własnych zalet i przewag pycha zbyt wyniosła.
Od pani tylko będzie zależeć łaskawie,
Byśmy się oddawały nadal tej zabawie,
W najżyczliwszym nawzajem donosząc sposobie,
Ty, co usłyszysz o mnie, ja znów, co o tobie.

ARSENA:
O pani coś posłyszeć? to trud zbyt jałowy:
Wszakci to mnie sąd świata potępia surowy!

CELIMENA:
Wszystko można pochwalić lub zganić w człowieku,
Bo wszystko od skłonności zależy i wieku.
Jest w życiu czas miłości, zabawy, pustoty,
Jest również czas dewocji i surowej cnoty;
Zwykle wówczas w niej chluby szukamy bezwiednie,
Gdy wdzięk naszych lat młodych przekwitnie i zblednie;
To się nazywa umieć się cofnąć z honorem.
Być może, i ja kiedyś pójdę twoim wzorem,
Z wiekiem wszystko przychodzi, jednakże nie wierzę,
By ktoś w dwudziestym roku chciał klepać pacierze.

ARSENA:
Zbytnio się chełpi pani przewagą dość lichą,
Głosząc lat swoich cyfrę z tak niezmierną pychą;
To, że jesteś odemnie... nieco mniej dojrzałą,
By się nosić tak górnie, to jeszcze za mało;
I nie wiem, czemu pani twój zapał zbyteczny
Każe napadać na mnie w sposób tak niegrzeczny.

CELIMENA:
Ja zaś nie wiem, dlaczego, z zawiścią tajemną,
Wszędzie gdzie tylko możesz, znęcasz się nademną?
Czemuż na mnie twych uraz skupia się tak wiele
Za to, że dziś od ciebie stronią wielbiciele?
Jeśli moja osoba budzi czucia tkliwsze,
Że ja mam szczęście wzniecać płomienie najżywsze,