Strona:PL Boy - Antologia literatury francuskiej.djvu/101

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


rzony do rozkazywania, umiał nietylko rozkazywać wedle praw, ale i samym prawom nawet, kiedy bezpieczeństwo publiczne tego wymagało.


Z księgi III, rozdz. 5.

W miarę jak myśli człowieka stają się bardziej stateczne i ważkie, równocześnie stają się też bardziej przykre i uciążliwe: grzechy, śmierć, ubóstwo, choroby, to przedmioty zaiste ciężkie i pełne ucisku. Trzeba posiadać duszę włożoną w środki wytrzymywania i zwalczania złego, świadomą prawideł dobrego życia i dobrego wierzenia, oraz często rozgrzewać ją i ćwiczyć w tej pięknej umiejętności: ale, gdy chodzi o duszę pospolitej miary, trzeba aby się to odbywało z wytchnieniem i umiarkowaniem, inaczej popada w obłąd od zbyt ustawnego napięcia. Za czasu mej młodości trzeba mi było upominać się i przestrzegać, aby się trzymać w karbach; rzeźkość i zdrowie nie godzą się pono zbyt dobrze z owemi poważnemi i roztropnemi ćwiczeniami. Obecnie jestem w innej doli; kondycje starości aż nadto upominają mnie, aż nadto statkują i zalecają rozsądek. Z nadmiaru wesela popadłem w nadmiar powagi, bardziej dolegliwy; dlatego przyzwalam sobie obecnie z umysłu nieco swywoli, i kieruję niekiedy duszę ku płochym i młodym myślom, iżby w nich znalazła odpocznienie. Jestem dziś aż nadto roztropny, zbyt ciężki i dojrzały: wiek daje mi codzień lekcje chłodu i umiarkowania. Dzisiejsze ciało moje unika wybryków i obawia się ich: jemu z kolei przypadło prowadzić ducha ku poprawie; ono z kolei dziś włada, i to bardziej surowo i tyrańsko. Nie oszczędza mi, ani na godzinę, ani gdy śpię, ani gdy czuwam, nauk swych o śmierci, cierpliwości, pokucie. Bronię się przed wstrzemięźliwością, jak niegdyś broniłem się przed rozkoszą: nadto ciągnie mnie ona wstecz, aż do otę-