Strona:PL Bolesław Prus - To i owo.djvu/126

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


PANKRACÓWNA. Słucham pana!
WUJASZEK (pocichu). Dobrze, chłopcze!... tylko śmiało...
FILIP. A coby pani robiła w tym przypadku?
PANKRACÓWNA. Cieszyłabym się...
FILIP. Ehem!...
PANKRACÓWNA. W jakim przypadku, panie Filipie?...
FILIP. Hum!... hum!...
PANKRACOWA. Kończże, pan!... bo umieram z ciekawości... (do Pankracówny pocichu). Pewnie ci się oświadczy!...
FILIP. A gdyby żadnego przypadku nie było?
PANKRACOWA. Ooch!...
PANKRACÓWNA. Aach!...
PANKRACY (wracając). Więc tego, panie... posłuchajcież mojej historyjki.
CHÓR. Słuchamy! słuchamy!...
PANKRACY. Więc kiedym był jeszcze tego sekwestratorem, pojechałem do jednego szlachcica za podatkami... A... fu!...
PANKRACOWA. Co ci jest, mężu?
PANKRACY. Nic mi, nic!... Muszę tylko odejść na chwilę, ale jak wrócę, to wam zaraz dokończę!... (odchodzi).
WUJASZEK (pocichu). Filipciu!... odezwijże się do panny, tylko ostro!
FILIP. Panno Filomeno!...
PANKRACÓWNA. Słucham pana!
WUJASZEK (pocichu). Dobrze... tylko śmiało!...
FILIP. Bo to ja się chciałem panny Filomeny zapytać...
PANKRACOWA (pocichu). Filomenciu, uważaj!... niezawodnie ci się oświadczy...
PANKRACÓWNA. Z prawdziwą przyjemnością wysłucham każdego pańskiego pytania, panie Filipie!
WUJASZEK (pocichu). Ostro chłopcze!... bo już jesteś na dobrej drodze.
PANKRACOWA. Słuchamy! słuchamy!...