Strona:PL Bolesław Prus - To i owo.djvu/124

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


POETA. Ha!... zwyciężyłeś!... Czuję już twoje straszliwe szpony... Stój!... gdzie mnie unosisz?...
GŁOS Z GÓRY. Od nieba do ziemi jest tak daleko, jak od ziemi do nieba!...
POETA. Litości! litości!... O moja Elfrydo, żegnam cię!...
CHÓR. Cha! cha!... hejże... ha!... huzia go ha!...
DOKTÓR (wchodząc z obcym). Jakże się miewa kochany pan Ildefons?... cóż porabiamy obecnie?...
POETA. Kończę mój dramat liryczny, pod napisem: „Hilderyk i Elfryda...“ Cudowny pomysł!
NIEZNAJOMY. Widocznie poeta. Szkoda go!...
DOKTÓR. Powiedz pan lepiej: szczęśliwy! ponieważ doszedł już tam, gdzie podobni mu dążą nieustannie, choć niezawsze dochodzą.