Strona:PL Bolesław Prus - To i owo.djvu/093

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


i 4 cale, wagi funtów 180 łutów 12... przenośna studnia mądrości!... uniwersalny siewnik wiedzy... zdrów jak ryba!... ma świadectwa...
TŁUM[1] Niech żyje! niech żyje!...
GŁOS Z TŁUMU. Puśćcie mnie do niego! chcę go widzieć i dotknąć!
REDAKTOR (do Fikalskiego). Jakiś starzec chce pana widzieć... czy to nie wierzyciel?...
FIKALSKI (do redaktora). Puść go pan, będzie jakaś rzewna scena. (Głośno do tłumu). Szanowni słuchacze, puśćcie tego starca!... (Tłum się rozstępuje).
STARZEC (od Fikalskiego). Jakimże ja szczęśliwy, żeś pan tak zmądrzał!... bo to przecież i ja pana edukowałem!
FIKALSKI. Kto jesteś, czcigodny starcze?
STARZEC. Oho! pan mnie już zapomniał? Przecież ja jestem szkolny pedel i nierazem panu... ten tego... własną ręką...
FIKALSKI (zmieszany). Nie pamiętam cię, starcze!... milcz już.!..
STARZEC. Oho! ho!... jest tu i Stanisław, co pana przytrzymywał za nogi!...
FIKALSKI. Milcz, nędzniku!
REDAKTOR. Oto pan Damazy Fikalski!... przenośna studnia mądrości!... (Fanfara).
TŁUM. Niech gada!... niech gada!...
FIKALSKI. Szanowni słuchacze!... Potrzeba wszechstronnego ukształcenia jest tak ważna!... Ponieważ gdziekolwiek spojrzymy, widzimy ludzi więcej i mniej ukształconych, widoczne więc jest, że bez ukształcenia człowiek ani jednej chwili istnieć nie może!
TŁUM. Niech żyje!... (muzyka gra fanfarę).

FIKALSKI. Czy podniesiemy oczy na ten błękit niebieski!... czy też spojrzymy na minerały, rośliny i zwierzęta!... czy wreszcie wstąpimy w otchłań ponurą naszego ducha!...

  1. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku; brak kropki.