Strona:PL Bolesław Prus - To i owo.djvu/090

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


LITERAT II. Mój projekt jest bez porównania skromniejszy... Ja chcę kształcić warjatów i miejscowych idjotów.
OBECNI. O! to przechodzi wszelkie pojęcie!!...
LITERAT III. Pozwólcie, państwo, zwrócić waszą uwagę na to, że mamy bliższe obowiązki... Proponuję zatem, aby kilkunastu z nas wyjechało na prowincją i zostało nauczycielami wiejskimi.
OBECNI. Niezła myśl!...
LOKAJ (który to słyszał). Chwała Bogu, że państwo tak chcą uczyć ludzi biednych... może się i nam, miejscowym, coś z tego okroi!... Ja, z przeproszeniem, i moja żona, bez urazy, mamy wisusa chłopaka i dwie dziewczyny; — możeby się też które z państwa zlitowało nad temi robakami, chociaż to małe, niegłupie i coprawda nie kradło... ale zawsze jeszcze nauczyć się może i tego i owego...
LITERAT I. (zakłopotany). Pomoglibyśmy ci z chęcią, mój przyjacielu, ale... widzisz... my mamy inne obowiązki!