Strona:PL Bolesław Prus - To i owo.djvu/047

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Wolny od ludzi, cicho i swobodnie,
Bez ceremonji pędzić będziesz życie:
Tam gruby kitel starczy na okrycie
I grube spodnie.


III.

(Opiewa piękności wiejskiej przechadzki w porze wiosennej).

Spacer tam zimą zły, — ale ku wiośnie
Gdy wyjdziesz na świat — serce ci urośnie:
Tyle wesela ujrzysz wkoło siebie,
Jakbyś był w niebie.
Nad głową twoją lecą ptaków stada,
Gdzieś zboku igra bydlątek gromada,
A i pod nogą skacze rój swawolnych
Koników polnych.
Wszędy zaś hałas i wszędy śpiewanie:
W lesie i krzakach, na łące, ugorze...
Jakież to miłe, o mój mocny Boże!
Spacerowanie!...


IV.

(Radzi zawsze i wszędzie zachować ostrożność i uczy przyjaciela jako ten ma z psy obcować).

Zawsze się przyda roztropność i męstwo,
Czy wieś kto, czyli też gród zamieszkuje,
Bo i tu i tam człeka napastuje
Niebezpieczeństwo.
Bacznego jednak łacniej ono mija;
Taki już ład jest na świecie odwieczny...
Więc i ty, jeśli żądasz być bezpieczny,
Nie chodź bez kija.