Strona:PL Bolesław Prus - Szkice i obrazki 04.djvu/108

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


XI. CO ROBIŁ SIELSKI.

Sielski wrócił na wiosnę do Warszawy, po kilkomiesięcznej podróży. Epoka jego powrotu przypadła, mniej więcej, w rok po poznaniu Jadwigi przez Lachowicza, a przeszło w rok po podpisaniu aktu dochowania tajemnicy.
Przez ten czas Lachowicz urósł, Sielski zmalał; tamten zdobył sławę wielkiego artysty, o tym mówiono, że próżnuje; tamten uspokoił się i wyszlachetniał, Sielski zaś popadł w rozdrażnienie, stał się podejrzliwym i w stosunkach niekiedy przykrym.
Najciekawszem jednak było to, że od owej dziwacznej umowy Sielski nie robił prawie nic. Począł on wyobrażać sobie (niewiadomo na jakiej zasadzie), że jego obraz: „Ostatni dzień skazanego,“ którego nie przedstawił na konkursie i nie mógł pokazywać nikomu, — że obraz ten był arcydziełem.
Doszedłszy do takiej opinji o sobie, uczuł nagle wstręt do pendzla i zamiast malować, począł się truć zwątpieniem i zawiścią.
— Nic już nie zrobię!... — mówił nieraz. — Ten nędznik zabił we mnie talent, wyssał go na swoją korzyść... O gdybym mógł okazać mój „Ostatni dzień...“ choć za rok... za dziesięć lat!...
Uczonemu sama praca wystarcza, dla artysty jednak pewien stopień rozgłosu jest koniecznym. Brak tego rozgłosu, zdań krytyki, choćby niezawsze sprawiedliwej, to wreszcie zapomnienie ogólne — straszliwie nękały Sielskiego. Wyrzucał sobie, że zrobił akt niedorzeczny, przeklinał stosunki