Strona:PL Bolesław Prus - Szkice i obrazki 03.djvu/151

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Pani, nie kończąc listu, zmięła go i włożyła w kieszeń. Był to z jej strony pierwszy podobnie energiczny objaw.
— Ten człowiek nie ma serca! — szepnęła.
Drugi list pochodził od ciotki Anny, którą tak źle w domu przyjęli. Pani otworzyła go z niechęcią.
— Biedna kobieta — rzekła — pewnie prosi mnie o pomoc, której udzielić nie mogę...
Zaczęła jednak czytać:
Z duszy i serca kochana siostro! Zasłyszałam od Szmula o waszych nieszczęściach. Boże mój! co się stało?... Mówi Szmul, że wy teraz mieszkacie w jakiejś chałupie i nie macie ani co jeść, ani w co się odziać?...
Ach! gdybym ja była otrzymała miejsce u czcigodnego ks. dziekana, pomogłabym wam więcej. Ale teraz sama jestem w kłopotach i ledwie mogę wam posłać trochę gratów do przykrycia...
— Co ona pisze? — spytała pani, głęboko wzruszona.
— Ma racją — odezwał się Szmul — ona mi dała jakieś zawiniątko. Oto tu jest...
Bóg widzi, jakbym rada was ściągnąć do siebie, ale mam pokoik ciasny i jedno łóżko, co ledwie dla ciebie wystarczy.
Ale ty, kochana siostro, przyjedź natychmiast, ty musisz przyjechać, bo tu jest interes. Ciotka twego męża, jw. prezesowa ma być w tym tygodniu w domu i, po paru dniach pobytu, wyjedzie zagranicę na pół roku. Trzeba więc, ażebyś się z nią zobaczyła.
Ona powinna was wesprzeć, boby ją Bóg skarał. Przecie to jej siostrzeniec strwonił twój majątek i dziś hula po świecie, jakby nigdy nic.