Strona:PL Bolesław Prus - Szkice i obrazki 02.djvu/021

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


PODWÓJNY CZŁOWIEK.


„Czasami tęsknię, ale nigdy nie nudzę się, ponieważ we mnie jest dwu ludzi, którzy ciągle sprzeczają się z sobą. No, a w moim wieku niema przyjemniejszej rozrywki, jak ożywiona dyskusja.“
W taki sposób określił samego siebie pewien stary kawaler, pan Drzymalski, gdy go pytano: czy nie nudzi się, nic nie robiąc?... W podobny sposób wyjaśnił kwestją, dlaczego chodzi do teatrzyków, a nie bywa w teatrze?
— Na przypatrywanie się baletowi mam za dużo rozumu. Na dramat chodzić nie potrzebuję, gdyż sam w sobie noszę kopalnią uczuciowych sytuacyj; żadną zaś komedją nie ubawię się tak, jak moim własnym dowcipem. Chodzę tylko na operetki, ponieważ nie znam się na muzyce.
Mnóstwo tego rodzaju zdań pan Drzymalski wygłaszał z niezachwianą powagą, za co przyjaciele nazywali go oryginałem, a niechętni cynikiem. Gdy mu to powiedziano w oczy, odparł bez gniewu:
— Mylicie się, panowie, jestem tylko prawdomównym.
Był to człowiek nieładny, ale spojrzenie miał dziwne. Zwykle patrzył szyderczo, z drwiącym uśmieszkiem, niekiedy zaś tak smutno, jakgdyby serce zalewało mu się łzami. Czasem na nic nie patrzył, a wtedy z jego oczu padał cień, jak z przepaści.
W jednej z podobnych chwil, ktoś, uchodzący za dowcipnego, powiedział mu:
— Za często zaglądasz pan w siebie.