Strona:PL Bolesław Prus - Pierwsze opowiadania.djvu/237

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nie poprzestając na nauce, młodzi nauczyciele stosowali jeszcze do swego wychowańca środki represyjne. Zrobili mu dziennik i zapisywali w nim bardzo szczegółowo: jak się sprawował, jak się uczył, czy był pilny i ile opuścił lekcyj?... U dołu każdodziennego raportu podpisywali się obaj własnoręcznie.
Pewnego razu, młodzi pedagogowie, wyczerpawszy „wszelkie środki łagodności“, poszli do matki z prośbą, aby Jasiowi nie dała obiadu za lenistwo. Prośba ta nie podobała się pani Karolowej. W łagodny, lecz stanowczy sposób upomniała ona chłopców, aby się z Jasiem mniej surowo obchodzili, i odebrała im przy tej sposobności pewną „oślą czapkę“, którą Jaś prawie ciągle nosił na głowie.
Innego dnia, pan Karol, już zupełnie znudziwszy się ustawą pracowni kobiecych, zapytał swoich chłopców:
— No, moje dzieci, jakże się tam popisuje wasz uczeń?
Chłopcy podali mu dziennik. Pan Karol przejrzał go i zapytał w obecności Jasia:
— Cóż to znaczy?... widzę tu same złe stopnie.
— Ha! cóż robić, proszę ojca, kiedy się źle uczy... — odparł Edzio.
— Czy nie ma zdolności?
— I zdolności nie ma, i trochę nie chce...
Słysząc to, Jaś oblał się ponsem.
— Czy to prawda, Jasiu? — zwrócił się do niego pan Karol.
Jaś milczał, spuściwszy oczy; wyręczyła go jednak pani Karolowa, mówiąc:
— Oni nad nim bardzo wiele pracują, sama to widzę!... Ponieważ zaś są złe rezultaty, musi mieć zatem niewielką ochotę do książki.
Jaś wpił sobie paznogcie w ręce i pierwszy raz w życiu uczuł to, co ludzie dorośli nazywają: brakiem szacunku dla