Strona:PL Bolesław Prus - Nowele, opowiadania 05.djvu/197

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


łością, zdolnościami i nadmiarem sił. Lecz około dwunastego roku życia dostał szkarlatyny, tak silnej, że blisko przez rok czasu musiał być wożony i nie mówił. Naturalnie wytransportowano go do Włoch, gdzie po kilku latach przyszedł do siebie, aczkolwiek pierwotnych sił nie odzyskał i został neurastenikiem.
— Biedaczysko! — wtrącił Łoski.
— Widzi pan. Dzięki jednak tej neurastenji i pieniądzom, hrabia może pozwolić sobie na zbytek, zwany domowym lekarzem, którym ja jestem. Gdyby jednak miał rozumną żonę, albo kogoś życzliwego z rodziny, jestem pewien, że obeszłoby się bez lekarza.
— Jednak władze umysłowe hrabiego... — cicho odezwał się Podolak.
— Otóż to! — przerwał mu doktór. — Oświadczam więc panom, że władze umysłowe Kajetanowicza znajdują się w zupełnym porządku. Jestem przy nim od dwu lat, wiem, że może i chcianoby go zrobić niepoczytalnym, ze względu na ogromny majątek, lecz nigdy nie spostrzegłem, ażeby choć na chwilę utracił zdolność myślenia. Co więcej, pan Kajetanowicz zna dobrze języki: niemiecki i angielski, a francuski tak drobiazgowo, że mógłby go wykładać. Prócz tego wcale nieźle gra na fortepianie, ale to wcale nieźle! i poza tem wszystkiem jeszcze — maluje. Między innemi, do kościoła w swojej parafji wymalował trzy obrazy bardzo przyzwoite.
Doktór chwilę namyślił się i mówił dalej:
— Nieszczęściem Kajetanowicza jest jego duży majątek, którym ci i owi radziby się podzielić. Gdyby go jednak nie miał, wówczas musiałby się wziąć do roboty i zapewne utrzymałby się jako nauczyciel francuskiego, jako malarz religijny, powiedzmy: trzeciorzędny, ale zawsze jakiś, i — w ostateczności — mógłby zarabiać jako fortepianista choćby... po knajpach.
— Zawszeć jednak coś tam jest — rzekł Łoski.