Strona:PL Bolesław Prus - Nowele, opowiadania 03.djvu/300

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


chłopaków. Które z dzieci dobrowolnie co tydzień przychodzi do kąpieli, otrzymuje za piątym razem grzebień rzadki albo gęsty, stosownie do potrzeby… Po dwu kąpielach każde dziecko dostaje kawałek mydła do domu, a za trzy kąpiele — chłopcy otrzymują ołówki, a dziewczęta wstążeczki… Ale czego pan tak na mnie patrzy? — zapytała trochę zmieszana.
— Czy pozwoli mi pani — rzekłem — opowiedzieć historję, do której nie będą wchodziły ani grzebienie, ani nawet łazienki?…
— Pan myśli, że my takich historyj nie opowiadamy sobie? — odparła. — Po całych dniach mówimy tylko takie; a naszemi małomiasteczkowemi zajęciami bawimy warszawiaków, ponieważ chcemy uchodzić za działaczki społeczne…
— Aniele! — szepnąłem.
Hania spojrzała naprzód na mnie, potem na drzwi drugiego pokoju i odrzekła najnaturalniejszym tonem:
— Zdawało mi się, że pan mówił do kogoś, a tu jest nas tylko dwoje…
Odczułem ironję w tych słowach, ale mówić — musiałem. Niekiedy strumień uczuć jest tak gwałtowny, że porywa i unosi człowieka, choćby go miał rzucić w przepaść…
— Czy zechce pani wysłuchać zadziwiającej historji…
— Ach, owszem, ja bardzo lubię straszne historje! — zawołała panienka, a w jej oczach zapaliły się iskry ciekawości. — Może siądziemy?…
(Uczułem, że skrzydlaty rumak poezji unosi mnie za światy…)
— Znam pewnego młodego człowieka… — zacząłem. — Dość przystojny, względnie zamożny, mający przed sobą karjerę… Koledzy szanują go, zwierzchnicy ufają mu… I nie można powiedzieć, ażeby nie cieszył się życzliwością płci pięknej…