Strona:PL Bolesław Prus - Nowele, opowiadania 03.djvu/169

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ZE WSPOMNIEŃ CYKLISTY
I.

Najpierwej powiem słówko o naszym kasjerze, który potężny wpływ wywarł na moją przyszłość, ukazując nowy cel, nową drogę w życiu!…
Ze względu na powierzchowność — istnieje nie ulegające kwestji podobieństwo między naszym kasjerem a pokoikiem, w którym mieści się kasa. Dziwny ten związek spostrzegłem nietylko ja, ale wszyscy moi koledzy z buchalterji, nawet wszyscy urzędnicy banku.
Pokój kasowy ma szaro-żółte tapety, szaro-żółtą podłogę i szaro-żółte przepierzenie, nasz kasjer ma szaro-żółtą twarz, szaro-żółte kępki włosów i żółtawe oczy. W pokoju znajdują się dwie szafy ogniotrwałe koloru bronzowego i popielate chodniki na podłodze; nasz zaś kasjer nigdy inaczej nie ubiera się — tylko w bronzowy surdut i popielate spodnie. Żelazny kufer podręczny, w którym leżą pieniądze na wydatki bieżące, jest polakierowany na zielono; podobnież kamizelka, którą nasz kasjer nosi na codzień, ma także kolor zielony.
Jeżeli dodam, że sufit kasy jest biały, bez żadnych upiększeń, a wierzch głowy naszego kasjera jest łysy, bez żadnych dodatków; że oba okna pokoju są zakratowane i oba oczy kasjera zabezpieczone okularami, to już chyba nikt mnie nie posądzi o przesadę w upatrywaniu podobieństwa między kasjerem i pokojem.
Nie jest to akurat to samo — ale coś jest.