Strona:PL Bolesław Prus - Nowele, opowiadania 03.djvu/167

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


cie, wyprzedzić swój wiek, kopjować to, co już jest gotowe u obcych? — pytał literat.
— Sam się przekonałem — odparł Anastazy — że w praktyce wieku swego wyprzedzać niepodobna. Przy pracy społecznej, jak przy budowie gmachu, ci, którzy chcą wznieść piętro wyższe, muszą stanąć na tem, które zbudowano poprzednio. Inaczej można kark złamać, nie położywszy ani jednej cegiełki.
Literat przyznał słuszność tym uwagom, lecz ponieważ miał w głowie kilkaset postępowych tematów, pisze więc dalej w duchu gwałtownych reform, choć podobno sam w skuteczność ich nie wierzy.

Opowiadający to mniema, że zawsze znajdą się popędliwi reformatorowie, którzy na wzór Anastazego, zechcą zrobić wszystko w jednej chwili dla podniesienia moralnego i umysłowego poziomu szewców, krawców, stolarzy i innych specjalistów. Każdy z nich będzie miał swego Pocięgla, który w imię postępu wyrzeknie się piwa... dla wina, każdy trafi na Sylberszmita i każdy przekona się, że chciał — za prędko. Tylko czy każdy znajdzie teścia Dylskiego, który go z kłopotów wydobędzie, a nadewszystko: kosztem sześciu tysięcy rubli udzieli lekcji ostrożności?
O tem należy wątpić.