Strona:PL Bolesław Prus - Nowele, opowiadania 03.djvu/162

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ciemniejszym kącie przedpokoju został jeden z nich, nazwany nieparlamentarnie przez Dzięglewicza — głupim Kostusiem.
Anastazy zbliżył się do niego i zapytał, czem mu może służyć.
— Proszę pana majstra — rzekł biedak, obracając czapkę w ręku — przecie pan majster obiecał nam w końcu roku dodawać po kilkanaście rubli?
— Tak jest, mój bracie — odparł trochę zdziwiony Anastazy. — Więc cóż z tego?
— To możeby mi pan majster z tego dał dziś choć ze trzy ruble, bo mi bardzo potrzeba. Już ja tam i reszty wyrzeknę się, abym dostał teraz trochę. Zawsze pan majster duży procent zyska, a ja będę miał wygodę!
Istotnie dać komuś trzy ruble na początku roku za kilkanaście — płatnych w końcu, był to wcale dobry interes, Anastazemu jednak zrobiło się bardzo markotno. Dał mu pieniądze z tem przecie wyjaśnieniem, że nie jest to obiecana tantjema, ale tylko przyjacielska pożyczka.
Z tem wszystkiem Kostusiowi nie mogło się pomieścić w głowie, dlaczego pan majster nie przyjął tak korzystnego układu. Miałżeby stracić wiarę w możność wypłacenia swoim robotnikom tantjemy w końcu roku? Lecz w takim razie pocóż ją obiecywał?


VI

SYLBERSZMIT ODEGRYWA ROLĘ WAŻNĄ LECZ NIEZBYT
GODNĄ ZAZDROŚCI, POCZEM WSZYSTKO IDZIE DOBRZE.


Dobry jest miodowy miesiąc w małżeństwie, osobliwie wówczas, gdy po nim następuje cały szereg lat wodnistych, piołunowych, a wkońcu żółciowych i octowych. Ale w przedsiębiorstwie miodowy miesiąc jest złym znakiem, każe się bowiem domyślać, że dnie, które po nim nastąpią, będą mniej słodkie.