Strona:PL Bolesław Prus - Nowele, opowiadania 03.djvu/133

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Człowiek, z powodu ograniczonych sił, stawia sobie różne cele w życiu i mówi: gdy tu zajdę, będę szczęśliwy! Lecz dopiero, gdy, osiągnąwszy cel, nie znajduje nawet odpoczynku, zaczyna domyślać się, że jedynym istotnym celem i szczęściem jest samo życie i praca. Płytkim umysłom wystarczy bylejaka rozrywka: sława, balet, flaszka wina. Ale dusze mocne są przepaściami, których nie wypełni zarówno jeden kompliment, jak i sto tysięcy komplimentów, nazwanych sławą.
Niecierpliwie machnął ręką i wyszedł.
„Krańcowy pesymista“ — pomyślał Juljan. Swoją drogą zastanowiły go wywody chemika.
— Jednak on ma racją — rzekł. — Człowieka nie zadowolni sam rozgłos, ale rozgłos poparty własną zasługą. Gdyby dziś krzyknęły gazety, że ja odkryłem hydrometale Gneista, byłbym nieszczęśliwy. W cudzej sławie nie śmiałbym oczu podnieść na ludzi.


VIII.


Teraz zaczęło się dla Juljana dziwne życie, znane tylko więźniom albo uczonym fanatykom, którzy całe lata badają specjalne kwestje.
Pracował on w dalszym ciągu nad hydrometalami już odkrytemi przez Gneista. Po parumiesięcznych wysiłkach otrzymał dwa, a miał jeszcze otrzymać około czterdziestu. Wówczas dopiero, nabywszy odpowiedniej wprawy, mógł przystąpić do samodzielnych poszukiwań — metalu lżejszego od powietrza.
W zajęciu tem, napozór niesłychanie jednostajnem, a naprawdę niedouwierzenia urozmaiconem, przedewszystkiem zmienił się dla niego podział czasu. Dzień był wówczas, gdy pracował, bez względu na to, czy świeciło słońce, czy gazowe płomyki. Noc zaś następowała nie po zachodzie słońca, ale po przygotowaniu materjałów, po skończonej reakcji, albo wówczas, gdy wyczerpany zasypiał.
Kiedy w pracowni zabrakło materjałów i Marek Aureljusz