Strona:PL Bolesław Prus - Nowele, opowiadania 02.djvu/200

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Mędrzec. I nic więcej?
Młodzieniec lekkomyślny. Czasem klapsydry, w nadziei, że spotkam nazwisko jakiej bogatej kuzynki albo wierzyciela na słowo.
Mędrzec. Nawet pism nie czytujesz?
Młodzieniec lekkomyślny. „Kurjera“ — podczas karnawału, o ile znajdują się w nim korespondencje między Liljami i Fiołkami. Na tej drodze można się dowiedzieć niekiedy o miejscu schadzki dwojga zakochanych, pójść tam i — przekonać Lilją, że każdy Fiołek ma równie dobre serce.
Mędrzec. Przypuszczam, że zanadto przywiązujesz się do zewnętrznych stron życia.
Młodzieniec lekkomyślny. Tylko dlatego, że wewnętrzne niezawsze są dostępne.
Mędrzec. Dla myśliciela — zawsze!
Młodzieniec lekkomyślny. Żona pewnego filozofa twierdzi inaczej, ale mniejsza o to. Powiedz lepiej, mistrzu, co piszesz? Zapewne coś bardzo cnotliwego. Będę dziś mówił o tem w salonie mojej dalekiej babki, która znowu pocznie wierzyć, żem się nawrócił, i pożyczy mi kilkadziesiąt rubli na dalsze kształcenie się w dobrych obyczajach. A więc?...
Mędrzec. Piszę, a raczej obmyślam aforyzm.
Młodzieniec lekkomyślny. Cóż on ma zrobić dla świata?
Mędrzec. Przedewszystkiem zostanie wydrukowany w piśmie, wyłącznie poświęconem na aforyzmy ludzi znakomitych...
Młodzieniec lekkomyślny. Którzy swoje utwory odczytają z namaszczeniem, a cudze z ironją. Ale jaki stąd pożytek dla reszty śmiertelników?
Mędrzec. Tego przewidzieć niepodobna. Sądzimy, że aforyzmy nasze nakarmią głodnych, przyodzieją nagich i wyleczą chorych. Pożądane zaś jest, aby jeszcze nieumiejętnych