Strona:PL Bolesław Prus - Nowele, opowiadania 01.djvu/289

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


pędzili sami, dziś jednak, w przykrych warunkach życia rodzinnego, pani Felicja instynktownie uczuwała potrzebę obecności jakiejś trzeciej osoby i wiele rozmyślała nad tem, kogo jej wypada zaprosić?
Miała ona kuzynkę, starą emerytkę, panią Cipalską. Za panieńskich czasów Felicji, obie damy kochały się dosyć. Później jednak, ponieważ Adam staruszki nie lubił, serdeczne te stosunki osłabły tak, że się ledwie raz na pół roku widywano.
Ta właśnie kuzynka przyszła dziś na myśl pani Adamowej, która jednak, obyczajem wzorowych żon, chciała przedewszystkiem zasięgnąć opinji męża.
Projekt ten w pierwszej chwili wydał się Adamowi niesmacznym. Uważał on go nawet za pewien rodzaj wymówki, wysłanej pod jego adresem. Widocznie — myślał — daje mi do zrozumienia, że musi odświeżyć dawne stosunki, ponieważ wkrótce zostanie słomianą wdową!...
Przytem stara emerytka wydawała mu się bardzo nudną. Była ona trochę głucha, mocno zażywała tabakę i kładła pasjans polityczny, którego kombinacje źle świadczyły o jej wiadomościach z zakresu jeografji i współczesnej historji. Nadomiar złego, pani Cipalska posiadała pieska Mimi, który miał długi korpus, krótkie nogi, lubił pocierać swój bezwstydnie tłusty grzbiet o wszystkich, szczekał chrapliwym głosem i — z powodu starości — pachniał starem masłem. Niezależnie od tego, pani Cipalska wierzyła w pigułki reformackie i kamforowy spirytus. Według jej opinji, oba te cudowne lekarstwa stanowiły najcenniejszy dar Boży dla grzesznej i cierpiącej ludzkości. Używanie ich zalecała wszystkim i na wszystko, środki te bowiem, umiejętnie stosowane — według jej zasługujących przecież na wiarę upewnień, leczyły suchotników, poprawiały mowę jąkałom i wiele bezdzietnych małżeństw pocieszyły liczną konsolacją.
Nic też dziwnego, że emerytka, spotkawszy kiedy na ulicy