Strona:PL Bolesław Prus - Nowele, opowiadania 01.djvu/028

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ce... Głupstwo słońce, i ziemia, i domy, i bogactwa!... Taki, powiadam ci, człowiek z edukacją, jak ja, utrzymać się nie może, a dopiero ty?... O zaślepienie ludzkie!... Ale... jakże ci tam, bo ciągle zapominam?...
— Jakób.
— Otóż, powiadam ci, mój Jędrusiu, ja, z moją szlachetnością w sercu, żebym miał dzieciom chleb odbierać i być niepotrzebny na tym świecie... powiadam ci, poszedłbym na most i... i słowo honoru... hult w wodę!... Hult w wodę!... żeby nikomu nie zawadzać, mój Józiu...
A może ci świata żal?... — dodał pan Ignacy, patrząc błędnemi oczyma w twarz Jakóba. — Jęd... Jędrusiu, turrrkaweczko moja, nie bądź głupi!... Wszystko, co tu widzisz dokoła, to marność... to czczość... Plunąć nie warto, powiadam ci!...
Nagle urwał i stanął z podniesionym do góry palcem, jakby pragnął powstrzymać grom wzgardy, zbyt pośpiesznie rzucony na otaczającą go rzeczywistość, jakby uznał, że miejsce, na którem znajdują się obecnie, nie usprawiedliwia bynajmniej, może słusznego, lecz w każdym razie zbyt gwałtownego wstrętu do świata. Tu wodociąg, tam szynk, w suterynie flaczarnia, a obok niej jeden stragan z pietruszką, drugi z pieczywem, trzeci z wędlinami, przy którym w kociołkach, mających formę wanienek, gotowały się kiszki i kiełbasy... Pan Ignacy uczuł, że na widok ten mięknie mu serce, zaczął więc znowu, ale już z innego tonu:
— Wiesz co, mój Fran... Jakże bo ci tam?...
— Jakób — odpowiedział nieszczęśliwy towarzysz.
— Aha! Otóż wiesz, mój Jasieczku, że... że dalibóg miałbym wielką ochotę zafundować ci co... Możebyśmy też tak... kiszeczki z bułeczką? Aż mi pachnie, powiadam ci...
— Jeżeliście łaskawi...
— A możebyśmy, słuchaj, pierwej wódeczki, a potem flacz-