Strona:PL Bolesław Prus - Lalka Tom1.djvu/306

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


tygodni“. Wszystkie dorożki są zajęte, wszyscy posłańcy biegają. Na ulicach, w ogrodach, teatrach, w restauracyach, na wystawach, w sklepach i magazynach strojów damskich, widać figury niespotykane w zwykłym czasie. Są niemi tędzy i opaleni mężczyźni, w granatowych czapkach z daszkami, w zbyt obszernych butach, w ciasnych rękawiczkach, w garniturach pomysłu prowincyonalnego krawca. Towarzyszą im gromadki dam nie odznaczających się pięknością, ani warszawskim szykiem, tudzież nie mniej liczne gromadki niezręcznych dzieci, którym z ust szeroko otwartych wygląda zdrowie.
Jedni z wiejskich gości przyjeżdżają tu z wełną na jarmark, drudzy na wyścigi, inni ażeby zobaczyć wełnę i wyścigi; ci dla spotkania się z sąsiadami, których na miejscu mają o wiorstę drogi, tamci dla odświeżenia się w stolicy mętnej wody i pyłu, a owi męczą się przez kilkudniową podróż, sami nie wiedząc poco.
Z podobnego zjazdu skorzystał książe, ażeby zbliżyć Wokulskiego z ziemiaństwem.
Książe, we własnym pałacu na pierwszem piętrze zajmował ogromne mieszkanie. Część jego, złożona z gabinetu pana, biblioteki i fajczarni, była miejscem męskich zebrań, na których książe przedstawiał swoje lub cudze projekta, dotyczące spraw publicznych. Zdarzało się to po kilka razy w roku. Ostatnia nawet sesya wiosenna była poświęcona